Maj pędzi
tak szybko, tak szybko... Dni uciekają jeden za drugim. Maju, poczekaj!!! A maj
nie słucha...
Pierwszy
weekend majowy spędziliśmy aktywnie, zwiedzając okolice Łomży. Odwiedziliśmy
Muzeum Przyrody w Drozdowie, które mieści się w dawnej siedzibie rodziny
Lutosławskich.
Chyba zacznę od parku:)
Drzewa w tej przepięknej alei miały nogi...
Oczy i uszy...
Usta?
Muskularne ramiona:)
I serca:)
Wszędzie, przy głównych alejkach i w zakamarkach parku, można było spotkać rzeźby wykonane przez głuchoniewidomych artystów.
Popiersie żołnierza obraziło się na kobietę z dzbanem. Ale dlaczego?
Typek z maczugą
Szał uniesień...
Dworski staw

Pewna turystka...
I inne turystki...
Wszystko kwitnie wkoło...



Okienko do zabytkowej piwniczki
Czasami drzewa rosną w pęczkach:)
Czyj to domek?
Poszliśmy ścieżką edukacyjną.
Po obu stronach ścieżki były zwalone pnie drzew i chaszcze.
A potem dwornie weszliśmy do dworu.
Portret damy
Pamiątki po Lutosławskich i zaprzyjaźnionym z nimi Romanie Dmowskim
Kompozytor Witold Lutosławski spędził w Drozdowie wczesne lata dzieciństwa.
W ciszy oglądaliśmy wystawy z wypchanymi zwierzętami.
Przemknęliśmy obok wystawy "Muzyka w Polskim Domu".
Szybko, a nawet za szybko obejrzeliśmy wystawę fotografii Łukasza Pieńkowskiego "W poszukiwaniu etiopskiego Boga".
Dużo czasu spędziliśmy przy rybkach.
Powąchaliśmy lecznicze rośliny Doliny Narwi.
Ostatnie zdjęcia...
I opuściliśmy Drozdowo.
A to kogucik i kurka - zakupione w ramach akcji Skarpeta.
Naczelna Prezes Kurnika oprócz zamówionych figurek przysłała nam prawdziwe skarby. Miałyśmy problem z podziałem dóbr:) Na zdjęciu nie ma cudnej opaski na głowę. Została skrzętnie schowana w czeluściach jednego z pudeł ze skarbami. Nie miałam już siły szukać:) Pudełko (piękne, zielone), w które wszystko to było zapakowane, też zarekwirowano. Do zdjęcia użyłam innego.
Żelazka nie dałam nikomu. Jest moje!
Ostatnio wieczorami dawkuję sobie taką oto przyjemność...
Zamieszkały u nas wielkie kamulce. Będą elementem wystroju akwarium.
Pozdrawiam majowo:)))
Pewna turystka...
I inne turystki...
Wszystko kwitnie wkoło...
Okienko do zabytkowej piwniczki
Czasami drzewa rosną w pęczkach:)
Czyj to domek?
Poszliśmy ścieżką edukacyjną.
Po obu stronach ścieżki były zwalone pnie drzew i chaszcze.
A potem dwornie weszliśmy do dworu.
A tam...
Salon dworskiPortret damy
Pamiątki po Lutosławskich i zaprzyjaźnionym z nimi Romanie Dmowskim
Kompozytor Witold Lutosławski spędził w Drozdowie wczesne lata dzieciństwa.
W ciszy oglądaliśmy wystawy z wypchanymi zwierzętami.
Przemknęliśmy obok wystawy "Muzyka w Polskim Domu".
Szybko, a nawet za szybko obejrzeliśmy wystawę fotografii Łukasza Pieńkowskiego "W poszukiwaniu etiopskiego Boga".
Dużo czasu spędziliśmy przy rybkach.
Powąchaliśmy lecznicze rośliny Doliny Narwi.
Ostatnie zdjęcia...
I opuściliśmy Drozdowo.
A to kogucik i kurka - zakupione w ramach akcji Skarpeta.
Naczelna Prezes Kurnika oprócz zamówionych figurek przysłała nam prawdziwe skarby. Miałyśmy problem z podziałem dóbr:) Na zdjęciu nie ma cudnej opaski na głowę. Została skrzętnie schowana w czeluściach jednego z pudeł ze skarbami. Nie miałam już siły szukać:) Pudełko (piękne, zielone), w które wszystko to było zapakowane, też zarekwirowano. Do zdjęcia użyłam innego.
Żelazka nie dałam nikomu. Jest moje!
Ostatnio wieczorami dawkuję sobie taką oto przyjemność...
Zamieszkały u nas wielkie kamulce. Będą elementem wystroju akwarium.
Pozdrawiam majowo:)))