niedziela, 13 października 2019

Co zmalowalam?


Nie czuję się dziś dobrze, ale napisałam niedawno, że wróciłam. To zobowiązuje.
Na dworze zimno, w chałupie też. Zanim napalę w kominku albo po prostu włączę ogrzewanie, co dużo prostsze jest, cofnijmy się w czasie o rok. A może i więcej... Wtedy to jako nieodrodna kurza córka (tu uściski dla moich matek blogowych - Miki i Hany) poczułam wenę i chwyciłam za pędzel, a raczej mały pędzelek z dziecięcego piórnika. Wzięłam też farby szkolne i dwa drewniane pudełka po kredkach. Pomazałam, pomazałam, wysuszyłam, a potem namalowałam kwiatki. Dziewczynkom nakazałam zrobić wałeczki z filcu i upchnąć je w pudełkach - pomysł zaczerpnięty z sieci. Potem mogły w nich układać moją drogocenną biżuterię.
Kolorowe kolczyki z papieru niestety się zgniotły. Niech będzie, że same się zgniotły. Z trudem odżałowałam.
W tym roku we wrześniu mieszkała z nami mysz. Po kilku nieudanych próbach w końcu udało nam się ją schwytać w tę wiekową, pożyczoną pułapkę. Śliczna była, ale musiała wyprowadzić się na pole.
I mam dowód, że w Narwi pływają krokodyle.
No i zobaczcie, co się dzieje z różami...













15 komentarzy:

  1. Dobrze , ze dotrzymujesz slowa. Bo lubie Twoje teksty. A i zdjecia tez lubie. Krokodyl jak nic! znam sie na tym, w Wenezueli ich dosc duzo, pomysl na szkatulke swietny, sliczne w nich kolczyki, nie widze tych pogniecionych z trudem odzalowanych. Myszka sliczniutka, niech sobie gdzies tam po polach lata. A roza ma broszke i starzeje sie nadzwyczaj ladnie.
    Zycze zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Grażynko! A widzisz? U nas tez są krokodyle. Na zdjęciu kolczyki jeszcze nie pogniecione. To te kule kolorowe. Zrobione są z pozwijanych pasków papieru.
      Co do myszki, obawiam się, że mogła paść łupem Rysia naszego, który obdarowywał nas całe wakacje takimi martwymi myszkami, kretami, a nawet wielkiego ptaka przyniósł. Chyba z wdzięczności, że stał się wolnym kotem. Za każdym razem widział jednak, że podarki nam się nie podobają i przestał. Ciekawe, czy na długo...
      Pięknie spojrzałaś na tę różę. Przepięknie.

      Usuń
  2. Tak, powrót jak nic zobowiązuje, cieplutkie myśli ślę cobyś poczuła się lepiej:*
    Piękne pudełeczka zmalowałaś i jakie praktyczne, jak widzę ptaszorowi i kocurkowi nic się nie stało, ufff odetchłam :)
    Krokodyl w Narwi, całkiem krokodyli!!!
    Hmmmm mysz i dwa koty...próżniaki jedne! ;)
    Bach, bach, bach idzie zima, jeszcze czai się pod drzwiami jesieni, ale róże już ją czują, no i my też, bo zimno nam i musimy palić w piecach. Mus poszukać jakiś dobrych stron tej nadchodzącej zimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zobowiązuje:) Już jest lepiej:* Antybiotyk robi swoje. Daję radę.
      Ptaszor i kocur czekają na sezon swetrowy. Bardzo dobrze się mają.
      Krokodyl strrrraszny był, ale nas nie pożarł, na szczęście:)
      Koty wolą łowić myszy na polu, chociaż ta była w takim miejscu, że niemożliwością było ją złapać inaczej, jak za pomocą profesjonalnej myszołapki.
      Żal mi róż, bo jakoś tak mocno podupadły,a jeszcze miałam nadzieję na nowe kwiaty, bo wypuściły pędy. Teraz martwię się, czy przeżyją zimę.
      Szukam tych dobrych stron zimy. Może święta...

      Usuń
    2. Róż nie można otulić słomianymi matami, aby nie zmarzły?
      Fajnie, że zdrowiejesz, tak trzymaj! :)
      Ech...te dobre strony zimy, u mnie to mało prawdopodobne, aby to były święta...muszę znaleźć coś innego. Może spadnie fajny śnieg i jakaś sesyjka zdjęciowa się trafi :)

      Usuń
    3. No można, ale ja się na tym kompletnie nie znam, a one takie delikatniutkie.
      Mania, a może jednak święta będą udane? Nie nastawiaj się negatywnie. Nie pozwalam:) A sesyjkę ze śniegiem w tle zawsze można zrobić, jak już spadnie.

      Usuń
    4. Nie nastawiam się negatywnie, wszak napisałam, że prawdopodobnie ;) Jednakoż jestem realistką...

      Usuń
  3. Na pudełkach letnie, nie jesienne róże, w środku kolorowo i ślicznie.
    Krokodyl wygląda pobratymców, srodze się zawiedzie, myszka niech sobie znajdzie inne zimowisko, maleńka jest ale jednak niepożądana jako współmieszkaniec.
    Strażniczka pudełek niezwykle elegancka w stylu retro i egzotyczna towarzyszka też. Czy stroje to Twoje dzieło?
    Róża niestety musiałaby wiedzieć, że o tej porze bywają przymrozki i...nie ryzykować kwitnienia?
    Chętnie zobaczę jak jeszcze coś "zmalujesz" i już nie znikaj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pudełka niestety nie przetrwały jako szkatułki na biżuterię. Skończyły jednak jako pudełka na kredki, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem. Filcowe wałeczki przesuwały się. Może trzeba było je podkleić trochę? Malowanie bardzo mi się spodobało i jak będzie więcej czasu, to jeszcze wiele zmaluję:)
      Myszka była bardzo inteligentna. Złapała się za trzecim podejściem.
      Stroje laleczek zostały zakupione z laleczkami w sklepie z tanią prasa. Mamy już niezłą kolekcję tych lal.
      Róża zaryzykowała w próżności swej. Chciała być piękna jeszcze. A cudnie kwitła i ślicznie pachniała.
      Postaram się nie zniknąć:)

      Usuń
  4. Piękne i energetyczne pudełeczka z różyczkami.
    aaa,jaki wielki krokodyl, świetne oko!
    Mucha korzysta jeszcze z kwitnącej róży, moja jedna jedyna miniaturka na balkonie podobnie zastygła w swym kwitnieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malowanie tych pudełeczek dało mi dużo przyjemności. Nie dziwię się wcale kurnikowym artystkom, że właśnie w malowaniu odkryły swoją pasję.
      Krokodyl:) Taki tutejszy, kurpiowski:)
      Nie tylko mucha jeszcze korzysta. Zdarzają się jeszcze pszczoły. Dzisiaj przyleciały gawrony i podjadały chyba nasiona nasturcji. Kręciły się po podwórku jak jakaś ptasia policja.
      Chyba róż mi najbardziej szkoda tej jesieni.

      Usuń
  5. Byłam taka ciekawa, co zmalowałaś i już wiem. ;)
    Piękne róże! Oba pudełka cudnie się prezentują, a w środku skarbów od groma. Zawsze podziwiam rękodzieło, te prace są niepowtarzalne i widać w nich włożonego trudu i serca. Robione z miłością.
    Myszki to inteligentne stworki, z nami też wciąż mieszka taka jedna, wychodzi nocami. Też wolałabym, by wyprowadziła się na pole, ale ona się złapać nie pozwala, taka sprytna.
    Mam nadzieję, że zdrowie wróciło, Kalipso.
    Ps. Te lalki to zaraz bym chwyciła do zabawy. Ale one ładne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybym miała dużo wolnego czasu, to zajmowałabym się właśnie rękodziełem - wyszywanie, szyciem, lepieniem, klejeniem... To daje dużo radości i dobrze się przy tym odpoczywa.
      Nasz mysz też nie od razu dała się złapać. Spryciula:)
      Laleczki też mi się bardzo podobają. Cały czas powiększamy kolekcję.
      Ściskam, Igomamo:*

      Usuń
  6. Dlaczego nie czułaś się dobrze, jakiś wirus? Ale już jest ok? Pięknie zmalowałaś, w ogóle jesteś wszechstronnie uzdolniona!
    Myszka śliczna, dobrze że eksmisję przeżyła! Róże zmarzły??

    OdpowiedzUsuń
  7. Róża jest niesamowita, świetne zdjęcie! Myszka prześliczna, no ale wiem też coś o mieszkaniu z myszkami pod jednym dachem ;). Pomysł z filcem w pudełku na kolczyki podkradam, jest genialny!

    OdpowiedzUsuń