W sobotę byliśmy na weselu. Panna młoda piękna jak marzenie. Pan młody przystojny niczym książę.
Goście weselni elegancko ubrani,
uśmiechnięci, otwarci. Pyszne jedzenie. Wspaniała atmosfera...
A wszystko to w takich okolicznościach...
Tu wesele tańcowało, grało i śpiewało:)Wokół stały stare domy, szopy, spichlerze oraz drewniane rzeźby.
Biegały zwierzęta - osły, lamy, alpaki...
Klamociarnie...
Ale co tam robiły kangury?
Albo małpy?
Strusie wcale mnie już nie zdziwiły.
Aparat wystrzelił samoistnie, żeby pokazać moją spuchniętą nogę i powykręcaną od łażenia po bruku szpilkę.
A jutro wyjeżdżam na wieś:)
A co to za skansen? Ale tam fajnie!
OdpowiedzUsuńA na wesela zabiera sie butki na zmiane, po polnocy i tak juz nikt nie zauwazy. :)))
To takie piękne gospodarstwo agroturystyczne:) Majątek Howieny się nazywa. Znajduje się pod Białymstokiem i należy do rodziny naszej byłej (?) Miss Polonii - Rozalii Mancewicz. Bardzo mi się spodobało to miejsce, oj bardzo:)
UsuńA o butach następnym razem będę pamiętać:)))
Gdyby tak drugi raz...to w takich okolicznosciach chcialabym miec wesele :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam takie klimaty :)
Trzeba bylo zdjac buciki i na bosaka :)
Baw sie dobrze na tej wsi i chlon ja ile sie da :)
Orszulko, piękne okolicznośći. Do tego wszystkiego pyszne jedzenie, regionalne dania, wystrój sali weselnej, kelnerki w kwiaciastych spódnicach... Bardzo klimatycznie i przyjemnie:)
UsuńZawsze można obchodzić rocznice:)))
Na bosaka to nie mogłam, bo trza być w butach na weselu:), a obuwia na zmianę zapomniałam niestety...
Pakuję się już i nie wiem, czy zdążę:)
Jaka cudowna graciarnia. Chętnie bym taką zobaczyła.
OdpowiedzUsuńPiękne szpilki, ja niestety już nie mogę, a kiedyś to były na porządku dziennym.
Tych graciarni było kilka. Czułam się tak, jakbym przeniosła się w czasie. To wszystko można było swobodnie oglądać, dotykać.
UsuńA te buty należą do moich ulubionych, ale nie chodzę w nich za często ze względów praktycznych:)
Takie artystycznie uporządkowane wysypisko śmieci ;) Kapitalny pomysł na klimatyczne miejsce :))
OdpowiedzUsuńTrza być w butach na weselu to już nieaktualne , moja bratanica jako panna młoda bawiła się na swoim weselu w trampkach :)) Niedługo o tym napiszę u siebie .
No i jestem zachwycona i spędź ten wiejski czas owocnie :)))
O tak! To wyglądało trochę jak wysypisko, chociaż kiedyś, kiedyś wiele podwórek wiejskich tak wyglądało:) Pomysł bardzo fajny. Spacer wśród tych staroci był przyjemny, taka wycieczka do przeszłości
UsuńTy masz rację, że na weselu wypada już buty zdjąć:))) Ale jak to niekorzystnie wpływa na figurę! Buty na obcasach trochę podwyższają i wysmuklają człowieka:) Jak się chce być piękna, to trzeba cierpieć:)
Dziękuje, Mario! Wiejski czas spędziłam owocnie, dosłownie i w przeniośni:)))
W momencie gdy zobaczyłam małpę w klatce i kangura, przestało mi się podobać. Do strusi wszyscy przywykli.
OdpowiedzUsuńAczkolwiek miejsce śliczne. Chałupa "główna" jest autentyczna, czy tylko udaje?
pomyślałam to samo
Usuńale chata fajna:)
Dziewczynki, jak też miałam podobne odczucia. Zresztą kangury i małpy nie pasuja mi wcale do polskiej wsi. Jest to jednak atrakcja dla dzieci.
UsuńMam wrażenie, że ta chałupa - dwór nie jest autentyczna, ale zbudowana ze starych desek. Tak mi się wydaję. W środku jest jedna wielka duża sala ciągnąca się przez prawie cały budynek, bar, toalety i pomieszczenia służbowe.Myślę, że kiedyś tam zawiozę dzieci, to dopytam. Była tam jedna duża, stara chałupa, która mi się bardzo podobała, ale na płocie była tabliczka, że teren prywatny, więc nie robiłam zdjęć.
Miejsce bardzo urokliwe:)
Jeszcze dodam, że ten "dwór" służy do organizacji wesel, zabaw. W innej chałupie mieści się restauracja, w której nie byłam, ale mnie kusi, żeby być:)
UsuńA ja tam byłam, co prawda miodu i wina nie piłam, ale latte tak ! Dla dzieci prawie raj !
OdpowiedzUsuńO tak! Musze tam pojechać z dziećmi na latte... To znaczy ja na latte, a dzieci coś innego:)))
UsuńJa tak jak i Hanuś, od razu przestało mi się podobać. A o butach to tak pamiętam, że wolałabym zapomnieć kwiatów, niż butów na zmianę. :)) ale buciki cud urody, to tak na marginesie. :)
OdpowiedzUsuńSamych pięknych chwil na wsi i wielu fajnych wrażeń i o zdjęciach nie zapominaj. :)
Wszystkie chyba mamy podobne odczucia co do tych zwierząt. Wyglądały na zadbane, ale wiadomo...
UsuńByłam pewna, że te buty nie będą obcierać, przeszkadzać, bo już sprawdzone. Nogi jednak chyba już nie te:) Albo za mało tańczą:)
Dziękuję! Chwile były piękne, a o zdjęciach nie zapomniałam:)
Fajne miejsce i ta klamociarnia... Tą teczkę skórzaną bym ukradła... I pralka Frania mnie rozczuliła:))) Tylko ten kangur i małpa to faktycznie dysonans...
OdpowiedzUsuńPięknego wiejskiego czasu! A gdzie bawisz??
Szkoda, że bucików nie zezułaś, moja złota....
Też mnie rozczuliła ta teczuszka:)))
UsuńU nas w domu była kiedyś taka teczuszka... Też mnie rozczuliła:))) I Frania...
UsuńMałpa i kangury w tej wiejskiej scenerii... Hmm... Takie zwierzaki powinny żyć na wolności w swoich naturalnych warunkach.
Mika, bawiłam u rodziców, ale już jestem:)
Czasami zdarzało mi się zezuć na parę minut:)))
Pamiętam takie teczuszki:)
UsuńBardzo eleganckie:)
UsuńPiękne okoliczności na wesele :)))) Klamociarnie wieeelkiej urody:)
OdpowiedzUsuńBardzo piękne... Klamociarnie urocze:))) Oczy mi zabłysły do kilku rzeczy:)))
UsuńWcale się nie dziwię:)
Usuńrewelacja :) świetne miejsce, niezapomniane a w weselu i o to przecież chodzi :) czytałam o przypadkach "nożnych", już lepiej? czytałam też wcześniej, że w Łazienkach byliście, pamiętałyście pomachać mi na dzień dobry? :)
OdpowiedzUsuńElaja, rzeczywiście piękne i niezapomniane wesele:) Nogi doszły już do siebie i są gotowe na następne przygody:)
UsuńMachałam, a jakże! Mocno! I myślałam, że gdzieś te blogerki znajome tu żyją, spacerują, i może się nawet mijamy:)))
Az nie wierze!
OdpowiedzUsuńBo to nareszcie ludziska zmadrzeli i wychodza z domow weselnych na wysoki polysk?
Zapamietam sobie to miejsce, moze kiedys..
Kasia, zapamiętaj! Alzacja w końcu nie tak daleko:) Podlasie jest piękne i dużo tu miejsc wartych zobaczenia. Moge posłuzyć za przewodnika:)
UsuńA wesela na wysoki połysk ciągle maja się dobrze...
Ale rozgardyjasz! A sztachety były naruszone, że tak powiem ? Ongiś tak bywało. Ładny bucik.
OdpowiedzUsuńWidzisz, Wika? Jaki bałagan! Całkiem przyjemny, muszę przyznać:)
UsuńDziękuję w imieniu bucika:)))
Słuchajcie dziewczyny, powiedzcie mi co sądzicie o weselu na świeżym powietrzu? Zastanawiamy się z narzeczonym nad wynajęciem takiego http://www.vitabri.pl/namioty-weselne namiotu weselnego i zorganizowaniem przyjęcia w plenerze. Waszym zdaniem to będzie dobre rozwiązanie?
OdpowiedzUsuń